Już pachną, już krzyczą i wołają, już stoją za progiem i pukają do drzwi. Z każdym dniem coraz bardziej gotowa jestem. Z każdym dniem czegoś jest więcej. Nie mogę pokazać wszystkich wytworów domowej, stołowej, wieczorno - nocnej manufaktury TERAZ - z wiadomych względów. Wkrótce więcej.
Tymczasem pierwszy raz Bartuś udzielił się w tworzeniu kartek z życzeniami. Ilość limitowana.
A dla małego miłośnika muminków powstał taki oto produkt prosto z piekarnika. Dodam, że muminki zrodziły się z ciasta (to rzecz jasna) i foremek wyginanych wieczorami z puszek po piwie.
100% hand made. ;-)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz