Byliśmy wczoraj nad zalewem, a tam niespodzianka! woda zakwitła w piękny zielony kożuszek glonów. Tworzył on miejscami cudne struktury a zieleń w słońcu przybierała niesamowicie intensywne odcienie, od trawiasto (lub raczej gloniasto) zielonego poprzez bardziej wyciszone i chłodne odcienie w miejscach gdzie niebo zlewało się z wodą. Cudne zjawisko, któremu towarzyszyła woń (średnio przyjemna) wydobywającego się z owej zieleni metanu.



Urzekające zdjęcia, cały blog mnie oczarował. Jest taki prosty, piękny i wymowny. Pozdrawiam i będę zaglądać i się inspirować.
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i oczywiście zapraszam!