To był fantastyczny czas. Lato, nasze rodzinne domy, pogoda, dużo ludzi, przyroda, woda, las. Pierwsze takie przebogate wakacje dla Bartusia. Aż wierzyć mi się nie chce, że mój chłopczyk tak się zmienił przez ten czas, tyle się nauczył, tyle zobaczył, tak się wyszalał, wybiegał. Okazał się miłośnikiem lasu, wędrowniczkiem, lodożercą, rozśpiewanym zuchem, który dzień kończył zdaniem wypowiadanym w łóżeczku: "To był wspaniały dzień"
Tymczasem ja byłam nieco z boku, troszkę uziemiona przez nowe członkinie rodziny, absorbujące każdą moją chwilę. Ale miło było patrzeć, wiedzieć jak ten mój mały człowiek łapczywie chłonie świat, jak się nim cieszy - cieszyć się z nim.
Zdarzały się też chwile tylko nasze, jak ten spacer uwieczniony na FILMIKU
A od poniedziałku czeka go pierwszy dzień w przedszkolu ;-)
I mały filmik. Mój pierwszy, jeszcze się nauczę jak je robić ładniej.
Tymczasem ja byłam nieco z boku, troszkę uziemiona przez nowe członkinie rodziny, absorbujące każdą moją chwilę. Ale miło było patrzeć, wiedzieć jak ten mój mały człowiek łapczywie chłonie świat, jak się nim cieszy - cieszyć się z nim.
Zdarzały się też chwile tylko nasze, jak ten spacer uwieczniony na FILMIKU
A od poniedziałku czeka go pierwszy dzień w przedszkolu ;-)
I mały filmik. Mój pierwszy, jeszcze się nauczę jak je robić ładniej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz